
Spis treści
W mojej Ojczyźnie
Długo bito na alarm
Ataki na „nienormalną" Polskę
Poniewieranie historii Polski
Odrzucanie literatury narodowej
Antynarodowe patologie
Polski masochizm a nowa niemiecka pewność siebie
Wybielanie Niemiec
O fałszach na temat stosunków polsko-żydowskich
Żydowscy rzecznicy dialogu
Zakończenie
W mojej Ojczyźnie prezydentem jest „wieczny przepraszacz” innych narodów, który nie umie zdobyć się na protest przeciwko najzajadlejszym nawet przejawom zagranicznego antypolonizmu (A. Kwaśniewski).
W mojej Ojczyźnie do niedawna premierem był człowiek, który kiedyś przyrównał Polskę do „dużej myszy” (L. Miller), wicemarszałkiem Sejmu jest polityk, który pisał kiedyś, że „Polskość to nienormalność” ( D. Tusk), marszałkiem Senatu polityk, który publicznie oczernił tak zasłużoną dla Polski niepodległościową organizację WiN (L. Pastusiak).
W mojej Ojczyźnie bezkarnie zniesławia się największe postacie mojego Narodu, nazywa Bolesława Chrobrego „krwawym tyranem”, „awanturnikiem” i „agresorem”, zdrajcą bohaterskiego księdza Augustyna Kordeckiego, „krwawym watażką” hetmana Stefana Czarnieckiego, sprzedawczykiem i pijusem Tadeusza Kościuszkę, „maniakiem” Rejtana, największe dzieło Romana Dmowskiego przyrównuje się do „Mein Kampfu” a kolaborantami nazywa profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, szczególnie zasłużonych dla Polskiego Państwa Podziemnego doby wojny.
W mojej Ojczyźnie największego z poetów - Adama Mickiewicza, nazywa się „wariatem”, który „ogłupił naród”, zarzuca mu się upowszechnianie „ksenofobii” i „narodowego prymitywizmu”, postuluje odesłanie do lamusa „Pana Tadeusza” i „Dziadów”.
W mojej Ojczyźnie niektórzy chętnie wyrzuciliby na śmietnik ogromną część narodowej klasyki, twierdząc tak jak senator RP K. Kutz, że dorobek całego naszego XIX-wiecznego życia umysłowego nadaje się do kosza. Sienkiewicza przedstawia się jako okrutnego „ksenofoba”, Wyspiańskiego jako „mistyfikatora”, Norwida, Prusa i Żeromskiego jako „antysemitów”.
W mojej Ojczyźnie na krótko przed świętem Niepodległości w jednym z najbardziej wpływowych dzienników – „Rzeczpospolitej” nazwano Polskę „bagnem ojczystym”, a kilka dni później „tradycyjnie głównym warchołem Europy”.
W mojej Ojczyźnie polakożerczy hochsztapler J. T. Gross był fetowany w mediach po opublikowaniu zajadłego antypolskiego paszkwilu, a nawet promowany do najważniejszych nagród.
W mojej Ojczyźnie prezesem Instytutu Pamięci Narodowej jest człowiek, który konsekwentnie przewleka śledztwa w tak ważnych dla pamięci sprawach narodowej zbrodni popełnionych na Polakach na Kresach w latach 1939 – 1941, w Nalibokach w 1943 roku, w Koniuchach w 1944 roku, rozlicznych zbrodni ludobójców ukraińskich, zbrodni żydowskich ubeków. Za to tym gorliwiej przez dwa lata skupiał gros swej energii na nagłaśnianie polskiej winy za Jedwabne, wyrokując o tym zagranicą, wśród amerykańskich Żydów, na długo przed zakończeniem śledztwa (L. Kieres).
W mojej Ojczyźnie, która więcej niż jakikolwiek inny kraj sąsiadujący z Rosją ucierpiała od zbrodni stalinowskich, aż 46 proc. Narodu „nie wie”, że Stalin był totalitarnym ludobójcą.
W mojej Ojczyźnie w ostatnim dziesięcioleciu parokrotnie publicznie wysławiano kata Polaków – Stalina jako „dobroczyńcę Polaków” (robił to m.in. znany polityk i publicysta A. Małachowski).
W mojej Ojczyźnie pamięć historyczna jest w takim zaniku, że 49 proc. ludności nigdy nie słyszało o okrutnym wymordowaniu 100 tysięcy Polaków na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej przez ukraińskich szowinistów.
W mojej Ojczyźnie redaktorem największej i najbardziej wpływowej gazety jest człowiek, który dopuścił w niej do oczerniania pamięci heroicznego Powstania Warszawskiego jako rzekomego czasu mordowania Żydów i osobiście haniebnie zniesławiał postać największego Polaka XX wieku - Prymasa Tysiąclecia Stefana kardynała Wyszyńskiego (A. Michnik).
W mojej Ojczyźnie w bardzo wpływowym polskojęzycznym tygodniku – „Polityce” wysławiano ludobójczego mordercę odpowiedzialnego za wymordowanie ponad stu Polaków we wsi Naliboki.
W mojej Ojczyźnie na czołowym uniwersytecie – Uniwersytecie Warszawskim wyróżniono zaszczytnym doktoratem honoris causa autora rozlicznych tekstów szkalujących Polskę i Armię Krajową Israela Gutmana.
W mojej Ojczyźnie na łamach jednego z największych dzienników wysławiano krzyżackich „cywilizatorów” wśród słowiańskiej „dziczy”.
W mojej Ojczyźnie usprawiedliwiano względami wojskowymi okrutną niemiecką pacyfikację Warszawy w 1944 r. (Poseł do Sejmu RP P. Gadzinowski).
W mojej Ojczyźnie bezkarnie wyszydza się godło narodowe i bezkarnie sprzedaje zakazane nawet w Niemczech militarne insygnia nazistów – katów Polski.
W mojej Ojczyźnie w publicznej telewizji przez wiele lat blokowano jako „nacjonalistyczną” jedną z najwspanialszych pieśni patriotycznych „Żeby Polska była Polską”
W mojej Ojczyźnie sugerowano oddanie Polski pod „zarząd komisaryczny” Unii Europejskiej (senator RP K. Kutz).
W mojej Ojczyźnie paruset ludzi z tzw. elit nie wstydziło się publicznie występować z listem – „donosem na Polskę”, atakującym podstawowe interesy narodu, wśród którego żyją.
W mojej Ojczyźnie byłem dwukrotnie nękany przez kolejne prokuratury (tyską i warszawską) za książkę broniącą prawdy o Polsce, broniącą polskiej godności („100 kłamstw J. T. Grossa”).
W mojej Ojczyźnie czołowe publikatory konsekwentnie upokarzają i poniżają Polaków, systematycznie sącząc masochistyczną truciznę w duchu „Polak nie potrafi”, „Polacy byli zbrodniarzami” w drugiej wojnie światowej, etc.
W mojej Ojczyźnie większość Polaków nie lubi własnych rodaków. Według sondaży tak nas już zakompleksiono, że oceniamy siebie dwa razy gorzej niż Niemców czy Żydów. Sami plasujemy siebie na samym dole ocen rozlicznych narodów. Gorzej od nas samych oceniamy tylko Cyganów. (Wg. G. Górny, Kompleks polski, „Rzeczpospolita” z 30 marca 2002 roku).
Z mojej Ojczyzny ponad 60 procent młodzieży – przyszłości Narodu – chciałaby jak najszybciej emigrować, nie widząc dla siebie żadnej perspektywy tu i teraz.
Z takimi patologiami sytuacji w mojej Ojczyźnie nigdy się nie pogodziłem i nigdy nie pogodzę! Ta książka jest wyrazem protestu przeciwko bierności wobec poniżania Polski i rzucania jej „na kolana” przed dyktatem z zewnątrz. Pragnę, by była jednym z zaczynów „kuracji wstrząsowej dla Polaków”. By wreszcie się obudzili i zmobilizowali do walki o polskie ideały i interesy narodowe, by przepędzili osoby frymarczące Polską i zaprzepaszczające ostatnie szanse naszego narodu. Aby stworzyli potężny ruch, który doprowadzi do wygrania decydujących „zmagań o Polskę”. Póki wszystko nie zostało jeszcze przesądzone.