W obronie polskiej inności
Przez dziesięciolecia PRL przywykło się odgómie piętnować polską „inność"—wszystko to, czym odbiegaliśmy od wzorców ustrojowych narzucanych przez wielkiego wschodniego sąsiada. Prorządowa publicystyka szczególnie „wyróżniała się" piętnowaniem polskiego charakteru narodowego, polskiej „bohaterszczyzny" czy „somosierszczyzny". Nie bez powodu. Tradycyjne buntownicze postawy polskie groziły niepotrzebnymi niepokojami w tak kluczowym dla komunistycznego imperium kraju nad Wisłą i Odra. Największa chyba fala egzorcyzmów, odprawianych pod adresem „buntowniczego narodu", rozlała się po grudniu 1981 r. pod batutą Mieczysława F. Rakowskiego. Zdawało się, że obalenie komunizmu w 1989 r. właśnie dzięki polskiej „krnąbrności", doprowadzi wreszcie do osłabienia roli siewców narodowych kompleksów, wyspecjalizowanych w ciągłym przyczernianiu obrazu Polski i Polaków. Szybko okazało się to złudą. Co więcej, obóz pouczaczy narodu, krytyków polskiej „niedojrzałości" i „nacjonalizmu", wydatnie poszerzył się o „Europejczyków" z „Gazety Wyborczej", „Rzeczpospolitej", „Tygodnika Powszechnego" etc. Znów zapanowała moda na piętnowanie patriotyzmu i polskości, wszystkiego, co wyrażało polską „inność" na tle innych krajów Europy. Tworzy się obraz anachronicznego społeczeństwa, nie chcącego „wejść" do Europy, niegodnego tej wspaniałej, wysublimowanej Europy.
Czy jesteśmy godni Europy?
A może warto raz wreszcie spojrzeć na tę sprawę z trochę innej strony i zapytać, czy Europa (czytaj; Zachód) sama była godna swych europejskich wartości. I czy była godna Polski, która w ciągu ostatnich dwu stuleci najczęściej broniła najpiękniejszej europejskiej sprawy—wolności, wciąż porzucanej przez Zachód w imię różnych małych, egoistycznych interesów. To przecież ta wychwalana wciąż Europa bezustannie grzeszyła skrajną obojętnością na sprawy zagrożonych opresją narodów, zmaterializowaniem i cynizmem. Stąd pełne wzburzenia słowa Zygmunta Krasińskiego o Europie — bez czucia — bez dumy. Czy jeszcze ostrzejsze wyrazy Cypriana Norwida, który w liście z 1882 r. pisał: Europa jest to stara wariatka i pijaczka, która co kilka lat robi rzezie i mordy bez żadnego rezultatu: ni cywilizacyjnego, ni moralnego. Nic postawić nie umie—głupia jak but, zarozumiała, pyszna i lekkomyślna. Obecna bierność Europy wobec ponad rok już trwającej rzezi w Jugosławii raczej nie dowodzi, by uwolniła się ona od swego starego grzechu—cynicznego zaniedbania.
Na tym tle Polska była—parafrazując piękny wiersz Benedykta Hertza o 1863 r. —tą sumień kołatką, która próbowała budzić Europę zastygłą w obojętności na ekscesy najgorszych europejskich despotyzmów. Jeśli dzisiaj nas ganią różni Koźniewscy i Toeplitze za polską „bohaterszczyznę", to pamiętajmy, że właśnie polskie niepogodzenie się z despotyzmami, polska wieczna „niezgoda na ukłon'' zyskały nam w ostatnich stuleciach sympatie najszlachetniejszych umysłów Europy, od Victora Hugo, Heinricha Heinego i Aleksandra Hercena po George'a Orwella. Sięgnijmy po kilka wymownych przykładów.
Najbardziej ludzki z narodów
Ze szczególnymi pochwałami na temat Polski występował najsłynniejszy historyk francuski Jules Michelet, autor wielotomowej historii Rewolucji Francuskiej. W książce o Kościuszce (1851) Michelet pisał o rozbiorach Polski, że w ten sposób (... ) naród spomiędzy wszystkich najbardziej ludzki wytrącono z ludzkości. Naród wspaniały, gościnny, naród dający, że tak powiem, dla którego hojność bez granic była potrzebą serca, ten naród wydano na łzy i odarto (... ) Ludrycerz, co przelewem krwi swojej tylekroć przeciw Tatarom, tylekroć przeciw Turkom bronił nas wszystkich (... ) ten lud nie znalazł nikogo, co by mu stanął w obronie w ostatniej jego godzinie (... ).
Słynny francuski pisarz Victor Hugo nazywał Polaków narodem-rycerzem kultury europejskiej, który przez stulecia bezinteresownie bronił jej przed barbarzyńcami. Podkreślał: Polski nie uda się zamordować! Jeden z czołowych przedstawicieli francuskiego romantyzmu, dramaturg i komediopisarz Alfred de Musset apelował w wierszu Do Polski z 1831 r.:
Walcz, lecz na litość Europy nie licz,
Trzeba jej silnych wzruszeń, ścisku krtani —
Więc pierwej zgińcie, myśmy zblazowani.
(Przeł. Jerzy Lisowski)
Poeta Pierre-Jean de Beranger, autor niezwykle popularnych piosenek antyburbońskich, w utworach swych ostro protestował przeciw haniebnemu porzuceniu przez Francję Polaków, którzy niegdyś tyle zrobili dla francuskiej sprawy. W wierszu Śpieszmy się wołał:
Cwałuj, mój koniu! Pędź do Polski!
Wyrwij lud ten z objęć śmierci.
Niech nasi tchórze wstydem spłoną
śpieszmy się: Honor jest tuż, tuż.
Przewyższali wszystkich w tolerancji
Obiektywne źródła zagraniczne jednomyślnie stawiały Polaków jako wzór tolerancji w przeszłości. Jeden z najświatlejszych brytyjskich polityków XVIII wieku, inicjator założenia uniwersytetu w Londynie lord kanclerz Henry de Brougham pisał o Polakach w osobnej dwustustronicowej książeczce: Polacy byli jedynymi reprezentantami szczepów sarmackich w towarzystwie ucywilizowanych narodów (... ). Oni pierwsi wkrótce po reformacji, dali przykład prawdziwej tolerancji (... ) sam naród żydowski, na całej kuli ziemskiej wzgardzony, znalazłna tej gościnnej ziemi drugą ojczyznę(... ). Tego typu opinie można by długo mnożyć. Oddajmy głos pruskiemu feldmarszałkowi von Moltke, twórcy potęgi militarnej Prus: Przez dłuższy czas przewyższała Polska wszystkie inne kraje Europy swoje tolerancją.
Kochać Polskę i wolność---to jedno
Wśród zagranicznych opinii o Polsce pod koniec XIX wieku szczególnie wyróżniały sie uwagi duńskiego pisarza, krytyka i historyka literatury Georga Brandesa (Morrisa Cohena). Brandes, który wywierał znaczący wpływ na życie umysłowe Europy owych czasów, kilkakrotnie przebywał w Polsce (w zaborze rosyjskim i austriackim) i opublikował kilka książek o tematyce polskiej, opartych na gruntownych i wnikliwych obserwacjach. Tym cenniejsze są jego spostrzeżenia. Znamienne, jak Brandes, głośny twórca pochodzenia żydowskiego, oceniał sytuację Żydów na ziemiach polskich: Żydów jest w Polsce wielu, bo państwo polskie dało im gościnę, gdy cała Europa prześladowała ten naród. Nie przyjęła się tu jednak owa specjalna forma niemieckiej nienawiści, którą ochrzczono przesadną nazwą antysemityzmu.
Zdecydowany rzecznik idei postępu i wolności, Brandes wystąpił z prawdziwym peanem na temat znaczenia walki Polaków o wolność dla idei wolności w świecie, pisząc: (... ) Naród polski cały rozpłynął się w swej sprawie narodowej, a ta polska sprawa toć przecie nic innego jak sprawa ogólnoludzka—sprawa ludzkości.
Dlatego Polskę miłuje się nie tak, jak się kocha Niemcy lub Francję, lub Anglię, lecz sieją kocha tak, jak się wolność kocha. Bo kochać Polskę, wszak to znaczy kochać wolność, mieć sympatię głęboką dla nieszczęścia, podziwiać odwagę i zapał wojenny. Polska jest symbolem, symbolem wszystkiego, co najszlachetniejsi w ludzkości umiłowali i za co walczyli (podkr. w wyd. książkowym — J. R. N. ) (... ) wszędzie, gdziekolwiek kto w Europie o wolność walczy, ten i za Polskę walczy.
Do najsympatyczniejszych niemieckich poloników należą wyznania Fryderyka Wilhelma Nietzschego, filozofa, który wywarł w swoim czasie ogromny wpływ na inteligencję europejską. Nietzsche, którego z pomocą sfałszowanych przeróbek jego dzieł próbowano kreować na patrona niemieckiego nacjonalizmu w dobie III Rzeszy, w tekstach swych dawał niedwuznaczny wyraz prapolskim sympatiom i powoływał się na swoje polskie pochodzenie. W szkicu autobiograficznym z 1883 r. wyznawał: Przyznać muszę, że już jako mały chłopiec bardzo szczyciłem się moim polskim pochodzeniem (... ) Mały zeszyt mazurków, które jako chłopiec ułożyłem, nosił napis: Na pamiątkę moich przodków (... ) Polaków uważałem zawsze za najdzielniejszy i najzdolniejszy z ludów słowiańskich, a Słowian w ogóle poczytuję za nierównie zdolniejszych od Niemców. W książce Ecco Homo (1908) Nietzsche pisał: jestem jeszcze na tyle Polakiem, by całą muzykę światową oddać za Chopina.
Ponowne podjęcie sprawy niepodległości Polski w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku, a tym bardziej przywrócenie jej na mapę Europy w 1918 roku; owocowały wielu ogromnie ciekawymi prapolskimi wystąpieniami na Zachodzie, akcentującymi wkład Polski i Polaków do sprawy wolności i cywilizacji europejskiej (między innymi głosy Roberta H. Lorda, Josepha Conrada, A. Bruce Boswella, Edgara Vincenta d'Abernona, Leona Noela, Gilberta Chestertona, Carla J. Burckhardta, Adriana Carton de Wiarta).
Polska odwaga i poświęcenie dla ideałów, uparte szturmowanie murów totalitarnych kłamstw, także w najnowszych czasach zyskiwały nam sympatie tych intelektualistów i polityków, którzy byli prawdziwymi rzecznikami wolności (między innymi wspaniałe wystąpienie George 'a Orwella we wrześniu 1944 r. przeciw szkalowaniu Powstania Warszawskiego przez prosowiecką część angielskiej prasy czy grupy dwudziestu kilku posłów brytyjskiej Izby Gmin, którzy protestowali w lutym 1945 r. przeciw zdradzeniu Polski w Jałcie oraz najnowsze publikacje Normana Daviesa, Richarda M. Watta, Neala Aschersona, Jamesa A. Michenera i Timothy Garton Asha). Należy zwrócić uwagę na pewną prawidłowość. Nasi super-Europejczycy wciąż zachęcają nas, abyśmy przezwyciężali w sobie „anachroniczną" polskość po to, by jak najszybciej „dojrzeć" do obywatelstwa wyabstrahowanej i wyidealizowanej kosmopolitycznej Europy. Warto więc przywołać ostrzeżenia niektórych cudzoziemców, wzywających nas do czegoś wręcz przeciwnego —abyśmy chronili nasze wartości narodowe przed poświęcaniem na ołtarzu kosmopolityzmu. Jakże wymowne pod tym względem były słowa wybitnego polonisty Sante Graziottiego, dyrektora Instytutu Filologii Słowiańskiej na Uniwersytecie Rzymskim, doktora h. c. Uniwersytetu Jagiellońskiego i Wrocławskiego z lipca 1992 r.:
„Wraz z upływem czasu rozumiałem lepiej (... ) także to, co tkwi głęboko w ludzkiej psychice, np. zdolność Polaków do poświęceń — aż do poniesienia najwyższej ofiary —życia (... ) Zrozumiałem pewne wartości, które my, Włosi, jako naród zatraciliśmy, np. patriotyzm (... ) Tutaj natomiast istnieje patriotyzm polski, w którym żyją jednak pewne wartości uniwersalne psychiki ludzkiej i kultury europejskiej. Ten patriotyzm wolnościowy jest w rzeczywistości ucieleśnieniem najpiękniejszych aspektów kultury europejskiej".
Przeglądając rozliczne współczesne relacje i opinie o Polsce, można zauważyć, że zagraniczni przyjaciele cenią nas przede wszystkim za naszą „inność", za te oryginalne cechy, które wnosimy do wizji Europy.
Bardzo wymowne opinie na temat polskich wartości narodowych odnotowujemy w tekstach niektórych zagranicznych korespondentów, zamieszczonych w książce Jerzego Klechty Bliżej świata (wyd. 1991). Korespondent francuskiego, "Figaro" Bernard Margueritte wyznaje, że bunt w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. stał się dla niego prawdziwym szokiem. Stoczniowcy buntowali się, nie mając najmniejszych szans na zwycięstwo, domagali się szacunku dla osoby ludzkiej. Jak pisał Margueritte, charakter polskich przemian 1980-1981 był dla wielu Francuzów potwierdzeniem, że Polska nie tylko należy do Europy, ale że jest najlepsza (... ), że Polska jest najwartościowszą kolebką Europy (... ) Jestem przerażony tym, co dzieje się obecnie. Polska która wydawała się szansą dla Zachodu, zaczyna żyć i brać z Zachodu to, co najmniej wartościowe, co powierzchowne i efektowne, to, od czego my na Zachodzie pragniemy uciec (... ) Nie można odrywać się od własnych korzeni i ślepo naśladować obce wzory. Z przerażeniem stwierdzam, że Polska chce przekreślić swój wspaniały dorobek, który bierze się z wartości chrześcijańskich (... ) Liberalno-księżycowy model upadnie i trzeba będzie wrócić do tego, co stanowi rdzeń polskości, do humanistycznych i chrześcijańskich wartości.
Z podobnym przesłaniem wystąpił japoński korespondent w Warszawie Teruo Matsumoto, autor wydanej w 1991 r. w Tokio obszernej książki o Powstaniu Warszawskim. Zdaniem Matsumoto: jeśli Polacy w świecie znaczą tak wiele, to właśnie dzięki swojej kulturze, dzięki tej dumie narodowej, dzięki wartościom, którym przez całe lata byli wierni (... ) Interesuje mnie polska religijność. Katolicyzm polski cenię bardzo wysoko. Przecież dzięki tej wierze Polska pozostałą Polską, a Polacy mogli wytrwać w polskości (... ) Nie podzielam zarzutów o rzekomym klerykalizmie życia publicznego w Polsce ani zarzutów o nietolerancji.
Czy uda nam się przezwyciężyć obecne zagrożenia wartości duchowych i umocnić siłę narodowej tożsamości, „polskiej inności" w drodze do budowy autentycznej „Europy Ojczyzn"? Wszystko zależy od tego, czy poczucie tych zagrożeń ogarnie rzeczywiście szerokie kręgi społeczeństwa, tak wytrwale zniechęcanego do patriotyzmu przez najbardziej wpływowe mass media.
Tekst publikowany na łamach „Ładu" 7 marca 1993 r.