Parę osób polemizujących ze mną obruszało się, że śmiem
krytykować Romana Giertycha, który ma tak wspaniałych przodków:
dziadka - Jędrzeja Giertycha i ojca - Macieja Giertycha. Mam
duże wątpliwości, czy rzeczywiście jest to taki wzorcowy
rodowód. Jerzy Robert Nowak
NASZA POLSKA NR 29 (400)
Na tyle, na ile znam historię życia i prace najsłynniejszego Giertycha - Jędrzeja - są one dość szczególnym wzorcem zaperzenia, pieniactwa i nienawistnictwa. Ileż osób wie na przykład, że stary Jędrzej Giertych zapłacił za swój udział w długoletnich, mało chwalebnych bojach frakcyjnych w emigracyjnym Stronnictwie Narodowym usunięciem go z tej partii w 1961 roku? Było to jego fatalną klęską osobistą. Był - jak się okazało - bardzo nieudanym politykiem, czego dziwnie nie chcą uznać apologetycznie wielbiący go narodowcy z kręgu "Nowej Myśli Polskiej". Co najgorsze jednak - był on skrajnym nienawistnikiem, nie potrafiącym za nic uznać racji ludzi myślących inaczej niż on sam. Jakże obrzydliwie wyraził tę swą przywarę w pełnym niepoczytalnej wręcz nienawiści paszkwilanckim portrecie Józefa Piłsudskiego.
Paszkwil na Piłsudskiego
W wydanej w 1987 r. w Londynie parusetstronicowej książce O Józefie Piłsudskim J. Giertych przedstawił go jako typ diabła wcielonego, którym można by straszyć dzieci. Oto niektóre z bogatego zbioru inwektyw i pomówień, jakim J. Giertych obdarzył postać słynnego Marszałka Polski. Na s. 39 nazywa go już w tytule rozdzialiku Niszczycielem polskiego wojska, na s. 186 Niszczycielem polskiej kultury, na s. 179 Niszczycielem życia polskiego, na s. 71 Przeciwnikiem Wielkiej Polski, na s. 169 Sprawcą katastrofy wrześniowej, na s. 189 Głosicielem kłamstwa. Giertych oskarża również Piłsudskiego, że równocześnie był to w istocie rosyjski rewolucjonista (s. 3), rewolucjonista i marksista (s. 85), wykonawca planów niemieckich. Rok 1914, i stronnik "czerwonych" w rosyjskiej wojnie domowej (s. 91) i o mało nie sprawca klęski w 1920 roku.
Giertych przekonuje nas również, że Piłsudski był to człowiek wielkiej pychy (s. 86), którego wpływ był niszczycielski we wszystkich dziedzinach życia polskiego (s. 179). M.in. - według Giertycha - Piłsudski był jednym z największych szkodników w polskiej historii, w znacznym stopniu narzędziem państw wrogich Polsce (s. 1), a w czasie I wojny światowej w praktyce w wybitny sposób przeszkadzał odbudowaniu niepodległej Polski (s. 1).
I za cóż go więc miliony Polaków tak ceniły, a nawet czciły! Giertych zapewniał również, że Piłsudski w wybitny sposób przyczynił się do obniżenia kultury polskiej przez zdezorganizowanie polskiego szkolnictwa (s. 186).
Wśród tych obłąkańczych kalumnii zabrakło tylko opowiastki, jak to Piłsudski już jako dziecię obrywał skrzydełka motylkom. Jakże pasowałoby to bowiem do wszechstronnych wysiłków Giertycha, by za wszelką cenę opluć, zniszczyć wielkiego Marszałka. Nie mogę za nic zrozumieć tych osób, które próbują przeciwstawić jednego wielkiego Polaka drugiemu, budować kult jednej postaci poprzez deptanie innej, tak jak to robią niektórzy nienawistnicy-dmowszczycy wobec Piłsudskiego. Dla mnie osobiście i Piłsudski, i Dmowski byli wielkimi Polakami, każdy miał inne wielkie zasługi. Nieprzypadkowo właśnie wyborowi myśli politycznej ich obu poświęciłem najwięcej miejsca w książce Myśli o Polsce i Polakach (wyd. II, Katowice 1994).
Z przerażeniem czytałem te wybuchy nienawiści do Piłsudskiego. A teraz, obserwując styl polemiki R. Giertycha ze mną, jego próby organizowania nagonki przeciwko mnie tak, aby mnie totalnie zniszczyć, widzę, jak silnie zaraził go duch mściwego dziadka-pieniacza. Tym bardziej należy jednak bronić Ligi Polskich Rodzin przed zatriumfowaniem w niej wywodzącej się od starego Jędrzeja Giertycha idei poniewierania pamięcią Józefa Piłsudskiego, tak drogiego milionom Polaków.
Antypowstańcze fobie
Jedną z najgorszych części spuścizny Jędrzeja Giertycha, którą giertychowcy mogą indoktrynować ogół członków LPR, jest jego zajadła, ślepa nienawiść do polskich powstań narodowych. Jędrzej Giertych, konsekwentny wyraziciel spiskowej teorii historii, wciąż piętnował powstania narodowe twierdząc, że wybuchały wyłącznie z obcej inspiracji (pruskiej lub francuskiej). Szczególnie skrajnym wyrazem tych poglądów J. Giertycha była jego kilkusetstronicowa książka Kulisy powstania styczniowego (Kurytyba 1965). Atakował w niej z prawdziwą publicystyczną furią Powstanie Styczniowe jako rzekomy efekt pruskiej inspiracji. Podobnie gwałtownie atakował i inne polskie powstania narodowe, od Kościuszkowskiego do Listopadowego, oskarżając tych, którzy je wywołali, o obłędne wręcz działanie w imię obcych interesów. W całej tak obszernej kilkusetstronicowej książce J. Giertycha o kulisach Powstania Styczniowego zabrakło tak ważnych, wręcz podstawowych informacji faktograficznych o idiotyzmach polityki rosyjskiej wobec Polaków. Idiotyzmach, które wywoływały tyle nienawiści w narodzie polskim i przez lata nagromadziły materiał wybuchowy będący zarzewiem powstania 1863 roku.
Polski polityk i publicysta (!) Jędrzej Giertych nie potrafił zauważyć tej fatalnej roli polityki rosyjskiej, choć potrafili ją dostrzec nawet co obiektywniejsi i wnikliwsi autorzy rosyjscy, tacy, jak Mikołaj Berg, bliski krewny jednego z pogromców Powstania Styczniowego. Przyznawał on w swych Zapiskach o polskich spiskach i powstaniach: Z drugiej strony jednak i rząd rosyjski jakby umyślnie pomagał, aby głównie w tym zaborze powstawały spiski i wybuchały powstania (...) głównie przez tę niezwykłą umiejętność drażnienia wszystkich w ogóle i każdego z osobna, bez żadnej potrzeby lub przyczyny. Rosyjski historyk potrafił zobaczyć winę rosyjskich rządów w prowokowaniu powstań w Polsce głupią rosyjską polityką. Polski autor Jędrzej Giertych za wszystko winił tylko i wyłącznie Polaków!
W swym obciążaniu Polaków winą za całe zło w stosunkach z Rosją J. Giertych posuwał się wręcz do groteskowo żenujących wywodów, takich, jak kłamliwe wybielanie głównego sprawcy wybuchu Powstania Listopadowego, okrutnego wielkiego ks. Konstantego. W Kulisach powstania styczniowego (s. 30) Giertych, wbrew jakiejkolwiek prawdzie historycznej, pisał: Także i Konstanty, przy całej swej dzikości i prymitywizmie, był - wbrew utartym poglądom - nie wrogiem, lecz przyjacielem naszej sprawy.
Większej głupoty nie można było napisać. Dość przypomnieć, co pisał o wielkim księciu Konstantym ks. Adam Czartoryski, przez lata czołowy rzecznik orientacji prorosyjskiej w Polsce, były minister spraw zagranicznych Rosji. W liście do cara Aleksandra I, z którym przyjanił się przez lat wiele, ks. Adam Czartoryski pisał z ogromną goryczą (17 lipca 1815 roku): W. Książę (Konstanty - J.R.N.) zmienił się całkowicie (...). Żadna gorliwość, żadna uległość go nie wzrusza, żywi nienawiść do tego kraju, a to uczucie zwiększa się u niego w sposób zastraszający; ani armia, ani publiczność, ani żaden prywatny nie poszczyci się jego względami. Konstytucja jest przedmiotem drwin u niego (...), pragnie kierować armią kijem i zastosowuje go (...). Wrażenie tu jest ogólne, jakoby przeprowadzano plan zniszczenia i udaremnienia dobrodziejstw W.C. Mości (...). Czas nagli, Najjaśniejszy Panie. Każda godzina może przynieść burzę i katastrofę, o jakich myśl sama przeraża.
Już więc w lipcu 1815 roku ks. A. Czartoryski oskarżał ks. Konstantego o prowadzenie do katastrofy w stosunkach Polaków z Rosją, co nastąpiło w końcu w 1830 roku. Przypomnę, że inny słynny rzecznik orientacji rosyjskiej w Polsce ks. Ksawery Drucki-Lubecki jeszcze w 1831 r. w memorandum dla cara Mikołaja jednoznacznie winił ks. Konstantego i Nowosilcowa za spowodowanie wybuchu Postania Listopadowego. Dla J. Giertycha jednak wszystkiemu winni byli Polacy, ulegający perfidnym, obcym, antyrosyjskim intrygom. Tego typu potępieńcze dywagacje antypowstańcze znajdowały w PRL-u lat 80. nader chętny posłuch w publicystyce co bardziej służalczych wobec Rosji i Jaruzelskiego publicystów. Choćby w tekstach podobnego do J. Giertycha chwalcy stanu wojennego - paxowskiego publicysty Aleksandra Bocheńskiego. Właśnie w dobie jaruzelszczyzny zaczął on ponownie odgrzewać swe najbardziej skrajne antypowstańcze teoryjki, mające uzasadniać wierną kolaborację z Rosją Sowiecką (vide sławetna książka A. Bocheńskiego Dzieje głupoty w Polsce, opublikowana parę lat po wojnie). Dumny jestem z tego, że w dobie jaruzelszczyzny należałem do nielicznych autorów wielokrotnie i ostro przeciwstawiających się ówczesnej zmasowanej antypowstańczej nagonce (por. m.in. moje teksty Przeciwko egzorcyzmom, publikowany w "Radarze" z 27 maja 1982 r., Zawikłane polskie drogi w "Radarze" z 24 czerwca 1982 r., Pamięć powstania z 2 grudnia 1982 r., Stańczycy runęli ławą w krakowskim "Zdaniu", nr 7-8 z 1984 r.).
Parokrotnie doszło w owym okresie do pokiereszowania przez cenzurę moich tekstów w obronie powstań, ze względu na fragmenty, które cenzura uznała za aluzyjne do sytuacji w Polsce pod rządami Jaruzelskiego.
Chwalca stanu wojennego
Szczególnie czarną kartą życia Jędrzeja Giertycha pozostanie jego chwalba stanu wojennego, wyrażona w wydanej na emigracji w Londynie w 1982 r. broszurze Co robić? List otwarty do społeczeństwa polskiego w Kraju. Nie wiem, czy był ktokolwiek inny na emigracji w owym czasie (poza agentami PRL-u), kto wpładłby na tak bezrozumne usprawiedliwianie Jaruzelskiego "wojny z Narodem". Apologetyczny wobec J. Giertycha Piotr Piesiewicz przyznawał w wydanej w 1985 r. publikacji podziemnej Myśl ideowo-polityczna Jędrzeja Giertycha (s. 45), iż: Jędrzej Giertych uznaje, że dla Polski stojącej w obliczu rewolucji grożącej nieobliczalnymi wręcz skutkami, ustanowienie rządów wojskowych dnia 13 grudnia 1981 r. było wyjściem najbardziej pozytywnym z możliwych. Rządy wojskowe umożliwiły podjęcie na nowo zagrożonego procesu ewolucji przekształcającej pozytywnie polskie życie społeczno-polityczne, stwarzając dla niego odpowiednie ramy (podkr. - J.R.N.). Były to rzeczywiście szczególnie odpowiednie ramy - obozów internowania i szarże ZOMO na manifestantów! Sam J. Giertych zapewniał (s. 39 broszury Co robić? op.cit.), iż Objęcie w Polsce władzy państwowej przez grupę wojskową, na której czele stoi gen. Jaruzelski, jest - niezależnie od przyczyn, jakie je spowodowały - nowym etapem ewolucji, która Polskę stopniowo przekształca. Myślę, że prawidłowym programem dla Polski jest dalsza ewolucja, dokonywana drogą powolnego procesu stopniowych przemian i reform. Myślę także, że rządy wojskowych stanowią dobre ramy, w których nowy etap pomyślnych przemian w życiu polskim się dokona (...).
J. Giertych wypowiadał we wspomnianej broszurze jednoznaczną aprobatę dla wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, pisząc na s. 30: Zapewne nie spodoba się to niektórym moim czytelnikom, lecz oświadczam otwarcie, że uważam, że dobrze się stało, iż omawiany tu przewrót w dniu 13 grudnia nastąpił. Oczywiście nie cieszy mnie fakt dyktatury wojskowej (...). Ale przede wszystkim uważam, że dobrze się stało, że znalazł się ktoś, kto umiał nagłym aktem woli przeszkodzić dojściu do skutku rewolucji, która wiodła Polskę pod każdym względem ku katastrofie (...).
Reagując na krytykę stanu wojennego w krajach Zachodu, Giertych jednoznacznie odcinał się od niej, pisząc: Co się zaś tyczy oceny tego przewrotu przez rządy, opinię publiczną i środki masowego przekazu krajów Zachodu, trzeba zdać sobie sprawę z tego, że powodują się one nie względem na dobro Polski, ale własnym interesem, tak jak go ze swych egoistycznych powodów pojmują (s. 30).
Usprawiedliwiając władze komunistyczne pod kierownictwem gen. Jaruzelskiego i ich uzależnienie od Rosji Sowieckiej, J. Giertych pisał na s. 40: A jest nieprawdą twierdzić, że dzisiejsza Polska Rzeczpospolita Ludowa nie jest państwem suwerennym. Jest ona państwem suwerennym - ale jej wolność jest w znacznym stopniu ograniczona. Zależność od innego państwa nie jest jeszcze pozbawieniem suwerenności. Dzisiejsza Wielka Brytania, do niedawna czołowe mocarstwo światowe, jest dziś w wysokim stopniu zależna od Stanów Zjednoczonych, ale przecież nikt nie powie, że przestała być państwem niepodległym i suwerennym. Wyglądało, jakby p. Giertych w ogóle nie miał pojęcia o stopniu narzucania przez Rosję Sowiecką Polsce swoich żądań we wszystkich dosłownie dziedzinach, jakby w ogóle nie słyszał o breżniewowskiej doktrynie "ograniczonej suwerenności".
Usprawiedliwiając wprowadzenie stanu wojennego w Polsce J. Giertych w skrajnie przyczerniony sposób pokazywał obraz "Solidarności" w 1981 r., oskarżając ją o wprowadzanie w Polsce chaosu i rzekome dążenie do rewolucji, a milcząc o jakże licznych świadomych prowokacjach władz wobec "Solidarności". Pisał na s. 26: Jest oczywiste, że w ostatnich miesiącach 1981 r. zaczynała się w Polsce rewolucja. Umysły były owładnięte irracjonalnym szałem. A ten szał, powiększający się niemal z dnia na dzień, podnoszący się coraz wyżej jak woda w rzece w czasie zaczynającej się powodzi, wiódł do przewrotu o cechach bynajmniej nie narodowych i katolickich, ale o cechach rewolucji, zabarwionej po marksistowsku. Twierdził dalej (s. 29): Rok 1981 był epoką bezustannych strajków. Oraz fermentu, który wszystkie dziedziny życia polskiego ubezwładniał. Jakże mogło się położenie Polski poprawić, jeśli tyle fabryk było nieczynnych, bo zostały unieruchomione przez strajki okupacyjne, a na tylu uniwersytetach wykłady zostały przerwane, bo młodzież zamiast się uczyć, obozowała w gmachach uczelnianych, porozkładała swoje śpiwory w salach wykładowych i spała w nich, myśląc, że tym sposobem przyczynia się do jakiejś pomyślnej w życiu polskim przemiany.
Gromko oskarżał Radio Wolna Europa o podżeganie do rewolucji w Polsce, twierdząc (na s. 29): Do wyrośnięcia fali rewolucyjnej w Polsce przyczynił się w znacznym stopniu także i wpływ amerykański. Czy działali w ostatnich latach agenci amerykańskiego wywiadu w Polsce (a także i innych wywiadów) jako podżegacze do rewolucji? Nie wiem. Nie mam konkretnych danych. Ale jedno wiem na pewno: że takim podżegaczem było Radio Wolnej Europy, będące organem rządu amerykańskiego.
Dodajmy, że Giertych we wspomnianej broszurze jednoznacznie sprzeciwiał się rozczłonkowaniu imperium sowieckiego (s. 13, 49), co było tak wielkim marzeniem milionów Polaków. Twierdził, że w każdej sytuacji musimy być sojusznikiem Rosji (s. 46-49). Apelował do "sterników polskiego Kościoła", by umieli wejść w rozumne porozumienie z tymi, co dziś w Polsce sprawują polityczną władzę (s. 33). I akcentował, że księża nie mogą robić niczego, co byłoby podburzaniem do fermentu wywrotowego. Przypomnijmy, że wszystkie te apele były pisane przez J. Giertycha na emigracji. Nawołując do całkowitego związania się z Rosją i wyciszenia oporu, popierając pucz generałów, robił to z własnej woli, z własnych niezbyt mądrych rozumowań.
Poznańskim buntowszczikom - kula w łeb!
Trzeba przyznać, że J. Giertych był bardzo konsekwentny w swych wezwaniach do maksymalnego wiązania się z Rosją Sowiecką i piętnowania wszelkich przejawów narodowego ruchu oporu wobec komunizmu. Podobnie jak zachował się wobec stanu wojennego, występował i we wcześniejszych okresach, choćby w 1956 r. Jakże wymowna pod tym względem była jego postawa wobec Władysława Gomułki. Wiadomo, jak ciężko zapłaciła Polska za zdradzenie przez Gomułkę padziernikowych obietnic, za wyhamowanie przez niego procesu tak oczekiwanych zmian. Mało wie się natomiast o tym, że właśnie J. Giertych usilnie namawiał Gomułkę w tekście pisanym na emigracji do ograniczenia zmian i ścisłego uzależnienia od Rosji Sowieckiej. Pisał: Niech Pan się nie da sprowokować i niech się Pan nie da wciągnąć w pułapkę. Ludzie mówią Panu, że Pan jest za bardzo prorosyjski (...). Pańską rolą jest być w systemie rosyjskim, być w nim lojalnie i bez zastrzeżeń. Niech Pan nie stara się być polskim Titą! Niech się Pan z Rosjanami dogada i trzyma się ich szczerze i uczciwie nawet w razie wybuchu trzeciej wojny światowej. Pańskim zadaniem na wypadek takiej wojny jest być polskim Petainem, musi Pan być szczerze Rosji wierny, musi Pan zasłużyć na jej zaufanie.
Niech Pan nie stara się osiągnąć za dużo. Gdy się chce osiągnąć za dużo naraz, to łatwo jest utracić wszystko.
Szczególnie szokujące było dokonane przez Jędrzeja Giertycha potępienie buntu robotników w Poznaniu przeciwko systemowi komunistycznemu. Wyraził to potępienie jednoznacznie w publikowanej w 1956 r. w Londynie broszurze: Po wypadkach poznańskich. Na alarm. List otwarty do polskiej emigracji przestrzegający przed grożącym niebezpieczeństwem. W broszurze tej zaprzeczał spontaniczności poznańskiego protestu robotniczego i oskarżał o jego wywołanie rzekomych polityków inspiratorów, wzywając do ich ukarania. Sam poznański protest robotniczy nazywał szkodliwym wystąpieniem (s. 17). Pisał (na s. 28): Co chcieli sprawcy rozruchu poznańskiego osiągnąć? Obawiam się, że ich celem była tylko demonstracja. Narobili wielkiego huku, pchnęli tłum na czołgi, pchnęli czołgi na tłum, a potem, którzy mogli, to schowali się albo uciekli. Kto wie? Może zobaczymy ich jeszcze kiedyś w Londynie (...). Tak się robi - co roku albo i po parę razy na rok - rewolty i zamachy stanu w coraz to innych południowo i środkowo-amerykańskich republikach. Zepsuć trochę krwi panującemu właśnie dyktatorowi!
Szczególnie haniebne było wyrażone w broszurze Giertycha przekonanie, że domniemanych sprawców poznańskiego wybuchu przeciwko władzy należałoby rozstrzelać! Pisał (na s. 29): Uważam, że szkoda, że polski sąd nie skazał na rozstrzelanie (po uprzedniej degradacji) zarówno sprawców powstania listopadowego, jak powstania styczniowego. Nie inny jest mój pogląd i na sprawców obecnego powstania poznańskiego.
Tak więc Giertych przebijał w żądaniu najsurowszych kar dla uczestników poznańskiego buntu robotniczego nawet ówczesnych PRL-owskich prominentów. Jak wiadomo, ówczesny premier PRL-u Józef Cyrankiewicz domagał się obcięcia rąk tym wszystkim, którzy podniosą je na władzę ludową. J. Giertych żądał ich rozstrzelania. Podobnie robił w odniesieniu do XIX-wiecznej przeszłości Polski. Krwawy car Mikołaj I Pałkin skazał przywódcę spisku belwederskiego Piotra Wysockiego na długoletnie zesłanie na Syberii. Jędrzej Giertych uważał, że Wysockiego i innych uczestników spisku powstańczego należało rozstrzelać. Czy można było pójść dalej w antypowstańczych fobiach?!
Skrajna prorosyjskość
Obu Giertychów: Jędrzeja i Macieja cechowała skrajna prorosyjskość, będąca w sprzeczności z elementarnymi interesami Polski. Pisałem już szerzej o prorosyjskości Jędrzeja Giertycha. W odniesieniu do Macieja Giertycha warto przypomnieć, że jeszcze 22 grudnia 1989 r. w wywiadzie publikowanym na łamach "Gazety Krakowskiej" wypowiadał się za utrzymaniem Układu Warszawskiego i przeciwstawiał wyodrębnieniu Ukrainy jako niepodległej z ZSRR. Nazywał to bardzo niebezpieczną dla Polski propozycją parcelacji Związku Radzieckiego. Na łamach "Głosu Wielkopolskiego" z 17 marca 1988 r. przypomniano w związku z publikowanym tam wówczas wywiadem, iż kilka lat wcześniej udzielając wywiadu tej samej gazecie M. Giertych stwierdził, że Wojciech Jaruzelski występując na sesji ONZ powinien mówić nie tylko w imieniu socjalistycznej części polskiego narodu, ale w imieniu wszystkich Polaków. Jak widać, takie uznanie roli Jaruzelskiego bardzo pochlebiło twórcy stanu wojennego, gdyż powołał potem M. Giertycha w skład Rady Konsultacyjnej.
Jerzy Robert Nowak