Lewacy
kompromitują Piotrków Trybunalski
Po prawie 17 latach fatalnych zaniechań nadszedł
wreszcie czas na usunięcie wielu pozostałości po
niechlubnej spuściźnie Polski Ludowej i budowanie
reformatorskiej IV Rzeczypospolitej. Czekają na to
miliony Polaków sfrustrowanych brakiem tak niezbędnej
dekomunizacji, rozliczenia ze skutkami wielu ciężkich
błędów, a często nawet i zbrodni doby PRL-u. Wszystko to
jednak zderza się z gwałtownym oporem sił
zainteresowanych fałszowaniem prawdy o polskiej historii
powojennej i dalszym idealizowaniem czasów, kiedy się
wzbogacały kosztem przeważającej części Narodu.
Właśnie doszły do mnie informacje o nowym, szczególnie
groteskowym przejawie działań dla wybielenia niegodnej
komunistycznej przeszłości. Wydarzenie miało miejsce w
Piotrkowie Trybunalskim. Działające tam Stowarzyszenie
"Weteranów Lewicy" wystąpiło 12 maja 2006 r. do
przewodniczącego Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego o
zgodę na lokalizację w tym mieście pomnika byłego
przywódcy komunistycznego Edwarda Gierka. W
kilkustronicowym tekście "Weteranów Lewicy" znalazł się
prawdziwy pean na cześć Gierka, eksponujący jego rządy
jako rzekomo wyjątkowy, wspaniały czas dla Polski.
Piotrkowscy lewacy starają się zniekształcić pamięć
społeczną o czasach, w których przez fatalną gierkowską
politykę wplątani zostaliśmy w tak gniotącą nas po dziś
dzień pętlę zadłużenia. Zacierają prawdę o polityce
gospodarczej doby Gierka, która tolerowała narzucane nam
niezwykle krzywdzące warunki współpracy ze Związkiem
Sowieckim (osławione ruble transferowe), polityce
gospodarczej, która dalej stawiała na niezwykle
kosztowne i mało opłacalne inwestycje w przemyśle
ciężkim (sławetna Huta Katowice) przy równoczesnych
rosnących zaniedbaniach przemysłu precyzyjnego,
rolnictwa czy budownictwa. Wysławiający Gierka
piotrkowscy lewacy przedstawiają gierkowskie rządy jako
rzekomy czas liberalizacji, demokracji i tolerancji.
Milczą jak grób o takich "wynalazkach" owej gierkowskiej
doby, jak sadystyczne "ścieżki zdrowia" zastosowane
wobec strajkujących robotników w Radomiu. Na pomniku ku
czci Gierka mogłaby się więc znaleźć płaskorzeźba z
dziarskimi milicjantami bijącymi robotników. "Weterani
Lewicy" milczą o takich zbrodniach czasów gierkowskich,
jak zabójstwo księdza Romana Kotlarza czy studenta
Stanisława Pyjasa. Milczą o jakże wyraźnym w owym czasie
okresie umacniania Służby Bezpieczeństwa, m.in. o coraz
szerszej inwigilacji duchowieństwa. Autorzy listu
piotrkowskich "Weteranów Lewicy" wysławiają domniemane
sukcesy kultury w dobie Gierka. W rzeczywistości
ostatnie lata rządów Gierka to okres ciemniackiego
tłamszenia kultury przez cenzurę na skalę większą nawet
niż za czasów Gomułki. Wyjątkowo aktywną rolę odegrał tu
ówczesny betonowy zarządca polityki kulturalnej -
politruk Łukasiewicz.
Szczególnie groteskowo brzmi w liście "Weteranów Lewicy"
próba wybielania niewolniczej wprost zależności Gierka
od sklerotycznego przywódcy ZSRS - Leonida Breżniewa.
Weterani piszą: "Gierek, chociaż oficjalnie wykazywał
wielki szacunek do Breżniewa, to nie był jego wasalem, a
uściski i pocałunki tych dwóch towarzyszy, tak często
obecnie pokazywane w telewizji, nie rozśmieszają, jak
chcą satyrycy, były i często są obecnie gestem przyjaźni
i szacunkiem między politykami". Być może pomysłodawcy
pomnika nie zapomną również o uwiecznieniu na nim scenki
z "niedźwiedziego" obłapiania się towarzyszy Breżniewa i
Gierka.
Inicjatywa "Weteranów Lewicy" w sprawie budowy pomnika
Gierka nie jest szczególnie zaskakująca w odniesieniu do
Piotrkowa. Wszak kilka lat temu, uchwałą z 5 grudnia
2001 r. przeforsowano nazwanie na cześć Gierka jego
imieniem największego ronda w tym mieście (tam właśnie
weterani chcieliby zlokalizować wymarzony przez siebie
pomnik tego I sekretarza KC PZPR). Dodajmy inną
osobliwość z najnowszej historii Piotrkowa. Przez wiele
miesięcy miasto to było zarządzane z więzienia przez
przebywającego tam lewicowego prezydenta Waldemara
Matusewicza. Jak widać, przejawów ponurej groteski nie
brakowało w Piotrkowie w ostatnich czasach. Oby nie
doszło do nich przeforsowanie budowy pomnika
komunistycznego pierwszego sekretarza!
prof. Jerzy Robert Nowak