06.09.2003 Kilka tygodni temu Edmund Glaza ze Szczecina świetnie przedstawił w GŁOSIE metody podstępnego opanowywania Ligi Polskich Rodzin od wewnątrz przez małe, ale do perfekcji stosujące metody zakulisowych intryg Stronnictwo Narodowe. Jerzy Robert Nowak GŁOS nr 36 (998)

Wstecz Dalej


Kilka tygodni temu Edmund Glaza ze Szczecina świetnie przedstawił w GŁOSIE metody podstępnego opanowywania Ligi Polskich Rodzin od wewnątrz przez małe, ale do perfekcji stosujące metody zakulisowych intryg Stronnictwo Narodowe. Partyjka to dość szczególna, znana głównie z hałaśliwego poparcia, jakiego udzieliła kandydaturze na prezydenta RP byłego komunistycznego generała Tadeusza Wileckiego. Wiadomo, że skupili się w niej od dawna liczni spece od skrajnej prorosyjskości i zajadłej wrogości do tradycji polskich powstań narodowych.

Cóż, każdy ma prawo do najprzeróżniejszych poglądów; gorzej, gdy swe postawy kamufluje, aby pod zupełnie innym szyldem (Liga Polskich Rodzin) zdobyć szanse zaistnienia na szerszą skalę. Trudno się pogodzić również z sytuacją, gdy zgrane grupy działaczy z maleńkiego Stronnictwa Narodowego próbują zdominować za wszelką cenę LPR, uporczywie, często bardzo niegodnymi metodami, eliminując na margines LPR tych, którzy najwięcej zrobili dla jej powstania (tj. ludzi ze środowisk związanych z Radiem Maryja i Rodziny Polskiej).

Liga Polskich Rodzin, partia, która budziła parę lat temu tak wiele nadziei jako partia obrony interesów narodowych i partia socjalnego protestu, pod batutą Romana Giertycha i jego pretorian coraz bardziej zmienia się tylko w instrument realizacji ich egoistycznych interesów. Na tym tle od dłuższego już czasu wrze w klubie poselskim LPR, mimo wcześniejszych, tak licznych odejść z tego klubu. Przypomnijmy, że liczni posłowie odchodzący z klubu poselskiego LPR dawali w swych wypowiedziach wyraz krańcowemu rozgoryczeniu intrygami i skrajną złą wolą R. Giertycha. Dość przypomnieć wypowiedź posła Gabriela Janowskiego sprzed ponad pół roku o R. Giertychu: On nie przestrzega absolutnie żadnych reguł. Każdego sprzeda, każdego "zamorduje", byle tylko osiągnąć cel, który sobie wyznacza. A tym celem jest przede wszystkim materialna i polityczna korzyść.

To dążenie R. Giertycha za wszelką cenę do własnych egoistycznych korzyści kosztem prawdziwie rzetelnej walki o cele, dla których powstała LPR, popchnęło go do otwartego zamanifestowania swoistej odmiany "realizmu kapitulanckiego" w sławetnym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" w czerwcu tego roku. Wchodząc na nową drogę opisanego już w GŁOSIE "sojuszu G-G" (Giertych - Gazeta Wyborcza) R. Giertych nie robi faktycznie nic nowego. Mamy tu już kolejną, niegodną, świadomą

zdradę programową na prawicy

coś, co aż nadto dobrze znamy z historii pójścia Wiesława Chrzanowskiego i ZChN na współdziałanie z Unią Demokratyczną i poparcie rządu Hanny Suchockiej, z fatalnych ustępstw AWS Mariana Krzaklewskiego, Janusza Tomaszewskiego i Jerzego Buzka wobec Unii Wolności. Dla lewicowych sił antynarodowych, dominujących w polskim establishmencie, taki wariant jest wspaniałą gratką. Wystarczy "jakimś sposobem" pozyskać lidera lub liderów formacji patriotycznej i już można rozpocząć skuteczne, ciche działania dla odradykalizowania tej formacji, "wyrwania jej zębów", stopniowego jej rozbrojenia i zneutralizowania. Tak, aby skompromitowana swą zmianą kursu i wynikającą z niej biernością wobec zagrożeń dla Polski stopniowo zatracała zaufanie swoich członków i wzbudzała w nich powszechne zniechęcenie (vide końcowe losy ZChN czy AWS).

Tą właśnie drogę wyraźnie realizuje w LPR w imię swoich partykularnych egoistycznych celów Roman Giertych. I otrzymuje za to coraz bardziej obficie "marchewkę" od lewicy (w postaci odpowiedniego nagłaśniania w TVN i publicznej telewizji TVP, w "Gazecie Wyborczej" Adama Michnika, przez różne tuzy liberalno-lewicowych mediów w stylu Jarosława Kurskiego, Moniki Olejnik czy Janiny Paradowskiej). Niezadowolenie z kapitulanckich manewrów R. Giertycha nie ogranicza się wcale tylko do wrzenia w Klubie Poselskim LPR.

Na tym tle przerwali współpracę z kierownictwem LPR liczni liczący się intelektualiści. Mieli dość takiej współpracy w sytuacji, gdy linię LPR zdominował "zły duch" tej partii - Roman Giertych (określenie użyte przez prof. Rafała Brodę). Mnożą się również protesty w różnych terenowych organizacjach LPR (sam otrzymałem rozliczne listy w tej sprawie, które w całości lub we fragmentach zamierzam opublikować w książce "Spór wokół LPR"). Najwięcej oburzenia działaczy i szeregowych członków LPR budzi nagminne łamanie przez R. Giertycha i jego pretorian elementarnych zasad demokracji wewnątrz partii. Nader wymowny pod tym względem jest drukowany obok list działaczy i członków LPR ze Śląska, pokazujący jak w soczewce różne choroby życia partyjnego w LPR, zrodzone w klimacie ukształtowanym przez giertychowców.

Mądry człowiek wyciągnąłby wnioski

z mnożących się przejawów kryzysu w jego partii, poszukałby środków naprawy, zastanowiłby się nawet nad tym, jakie sam popełnia błędy. Człowiek mądry... Co robi jednak prący do władzy w całej Polsce, jak szumnie zapowiada, "wodzuś" z LPR? Rzuca kalumniami i oszczerstwami, "straszy, tumani, przestrasza". W niedawnym wywiadzie zamieszczonym w sierpniu w piśmie "Racja Polska" R. Giertych gromko stwierdził, że mogą być dwa źródła ataków na niego: zazdrość i agentura.
Zapytajmy, jakaż to zazdrość o "wodzusia" z LPR mogłaby kierować jednym z czołowych krytyków poczynań Giertycha, znakomitym ekonomistą prof. dr hab. Stefanem Kurowskim? Czyżby ten nestor polskiej ekonomii, osiemdziesięcioletni dziś profesor dybał na stanowisko przewodniczącego LPR? A jakaż to zazdrość mogła kierować innym krytykiem Giertycha, znanym w skali międzynarodowej uczonym-atomistą prof. dr hab. Rafałem Brodą? Jakaż to wreszcie zazdrość mogła rzekomo kierować mną, z moim dorobkiem naukowym i publicystycznym (ponad 1200 publikacji, w tym ponad 30 własnych książek i ponad 800 artykułów). Jestem, dodajmy, autorem książek bardzo dobrze rozchodzących się, w odróżnieniu od mało komu znanych dwóch książek R. Giertycha.
W tekście "Listu otwartego" napisanego przez prof. S. Kurowskiego, a wspartego również podpisami dr. Aleksandra Jędraszczyka i moim, pojawiło się

wezwanie do posłów LPR

by usunęli R. Giertycha z kierownictwa tego klubu w związku z jaskrawą zdradą linii LPR wyrażoną w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Odpowiedzią R. Giertycha na sugerowanie możliwości jego odsunięcia jest wrzask w wywiadzie dla "Racji Polskiej", że tak może chcieć tylko "agentura", a przynajmniej jest to wynik "działalności bardzo antypolskiej". Jak z tego widać, R. Giertych uważa, że Polska to on! Cóż to za skrajna megalomania. Odkąd to krytyka fatalnych błędów (a może czegoś gorszego), świadomych, bardzo świadomych działań na szkodę LPR ma być traktowana jako wyraz wrogości do Polski? "Polska to ja" - daje do zrozumienia młody, ale już wielce hucpiarski polityk, zapominając, jak źle skończyli w przeszłości liczni megalomani podobnego jak on typu.
Z agenturalnymi oskarżeniami też radziłbym Giertychowi być bardziej ostrożnym. Autor tak agresywnie denuncjowanego przez niego zwrotu profesor Stefan Kurowski ciężko zapłacił w przeszłości za dziesięciolecia niezłomnego nonkonformizmu w dobie PRL. To właśnie on był przez całe dziesięciolecia najbardziej znanym nonkonformistycznym naukowcem wśród ekonomistów (przez całe lata jedynym).

To właśnie on zapłacił za śmiało wyrażane tezy i poglądy pozbawieniem go habilitacji na polecenie samego głównego komunistycznego przywódcy Władysława Gomułki. Za ten właśnie nonkonformizm profesora Kurowskiego, doradcę ekonomicznego "Solidarności", w 1981 roku internowano w stanie wojennym - tym właśnie stanie wojennym, tak chętnie usprawiedliwianym przez Jędrzeja i Macieja Giertychów!
Na tle niezłomnej opozycyjności prof. S. Kurowskiego, tak mocno za nią sekowanego, tym bardziej oburzające jest zamieszczone w tymże numerze "Racji Polskiej" z sierpnia 2003 roku oszczerczego pomówienia. Daniel Pawłowiec, autor apologetycznego tekstu o Jędrzeju Giertychu, posunął się tam do stwierdzenia, że Stefan Kurowski rzekomo należał do Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa PRL (gen. Wojciechu Jaruzelskim). Pawłowiec chciał przez to kłamstwo usprawiedliwić faktyczną przynależność do Rady Konsultacyjnej przy Jaruzelskim Macieja Giertycha. No bo jeśli i Kurowski należał do takiej Rady?!... Rzecz w tym, że jest to absolutny

wyssany z palca wymysł

za który redakcja "Racji Polskiej" powinna natychmiast przeprosić czcigodnego profesora, jednego z największych dzisiejszych prawdziwych Autorytetów. Pomimo tak grubej nieprawdy tekst D. Pawłowca jeszcze reprezentował jakiś poziom, czego absolutnie nie można powiedzieć o pełnym prymitywnych wyzwisk kolejnym tekście z tego samego numeru, wysławiającym Jędrzeja Giertycha, a wyszłym spod pióra niejakiego Macieja Twaroga, pióra na tyle topornego, by zastępować argumenty wyzwiskami.

Rzecz ciekawa, że obaj autorzy broniący Jędrzeja Giertycha w "Racji Polskiej" (D. Pawłowiec i M. Twaróg) nie zająknęli się nawet na temat poważniejszych zarzutów wobec jego postaci. (Podobnie zresztą jak to robią kłamliwi obrońcy J. Giertycha na łamach "Nowej Myśli Polskiej"). Ani słowem nie ustosunkowali się więc do zarzutów, że J. Giertych jeszcze w 1938 roku wychwalał potężny zdrowy hitleryzm, że postulował rozstrzelanie sprawców powstania poznańskich robotników w 1956 roku, że piętnował masowe wystąpienie mieszkańców Nowej Huty w obronie krzyża w 1960 roku, że szkalował Armię Krajową w wydanej w 1986 roku książce o dziejach Polski, że wybielał tam sowieckich wyzwolicieli etc, etc.
Jaskrawym fałszem jest stwierdzenie M. Twaroga na mój temat: Wszystko, co JRN napisał, sugerując skrywane sympatie J. Giertycha dla dyktatury generałów "stanu wojennego", systemu komunistycznego w PRL to kłamstwo! Otóż ja nigdzie nie piszę, że J. Giertych skrywał swe sympatie do stanu wojennego. Ja stwierdzam zgodnie z faktami, że J. Giertych otwarcie ujawniał swe sympatie w wydanej w 1982 roku w Londynie broszurze "Co robić! List otwarty do społeczeństwa w Kraju". Przecież J. Giertych wyraŸnie stwierdzał tam na s. 38:

Myślę także, że rządy wojskowe stanowią dobre ramy, w których nowy etap pomyślnych przemian w życiu polskim może się dokonać (...) Były to rzeczywiście szczególnie dobre ramy - mordu na górnikach w kopalni "Wujek"; i obozów internowań a potem mordu na górnikach w Lubinie oraz mordów na ks. Jerzym Popiełuszce, Grzegorzu Przemyku i około stu innych ofiarach rządów jaruzelszczyzny! I to właśnie to otwarte, nieskrywane poparcie Jędrzeja Giertycha dla stanu wojennego sprawiło, że jego teksty na ten temat były z takim zapałem przedrukowywane na łamach ówczesnej "gadzinówki" - "Żołnierza Wolności" (por. numery 217, 220, 225, 228, 230, 232, 240 i 252).

prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak